Klatka nr 1 – Michał Buddabar

1Dziś dostałem cynk, że tajemnicza paczka w podejrzanej czarnej folii czeka na mnie biurze.

Nie zdając sobie sprawy z czyhającego ryzyka, jakim może być zawartość paczki, udałem się po odbiór przesyłki.

Uff.. przesyłkę przekazano mi z wielką ulgą a ja nie wiedząc lecz domyślając się zawartości, zdałem sobie sprawę z ciążącego na mnie wyzwania: nie zbłaźnić się klatką nr 1. Klatką, którą miałem naświetlić subiektywnym postrzeganiem otaczającego mnie szarego świata.

2 3 4

Włóczyłem się po mieście z podejrzaną przesyłką wzbudzając zainteresowanie przechodniów, ekip remontowo- budowlanych, które dzielnie łatały popękane rury z ciepłą wodą, kibiców, którzy podążali na mecz lub ustawkę stołecznej czołowej drużyny i nawet jednego psa, który pilnował podchmielonych szalikowców. Swoją drogą pozazdrościłem im mętnego wzroku i zwartym krokiem natarłem na sklep, który zawsze kojarzy mi się z dowcipem:

„Jasiu jakie to zdanie: Zajączek je biedronkę?  Jasiu na to:  Co to jest dronka?”

Nic tak bardziej nie smakuje jak świadomość degustacji piwa, które kupiło się bo w mega promocji po cenie niższej niż w najbliższej budce z hot dogami,  gdzie zawsze można zaopatrzyć się w alkohol i papierosy a paliwo jest tylko dodatkiem do asortymentu sklepu całodobowego.

5 6 7

Z czteropakiem świetnie rozlokowanym w czterech kieszeniach zawlokłem się nad wielką wodę jaką jest rzeka Wisła, która dziwnym trafem płynie właśnie przez moje miasto. Degustując się świeżym i czystym, dzięki mroźnemu podmuchowi i wiosennej bryzie, powietrzem nad naszym kanałem, zastanawiałem się co ja mogę zrobić z tak zacnym aparatem, który skrywa się w owej tajemniczej paczce. Nie przestawiając czasu z zimowego na letni (gdyż lata nie widzę) straciłem rachubę… ile to myślenie kosztowało mnie życiowego czasu. Nisko latające wrony, niczym sępy uświadomiły mnie, że zacny dzień się kończy.

8

Wpatrując się w nurt Wisły niczym w pędzącego jeża postanowiłem, że zaryzykuję i otworzę pudełko. Moim oczom ukazał się napis „Start B”. Zastanowiłem się gdzie w życiu przegapiłem A… i postanowiłem udać się na start, gdzie moim numerem startowym jest numer 1. Lepiej na mecie być 12 niż ostatnim.

Podpierając się tą optymistyczną myślą postanowiłem się nie poddawać.

9

Tekst i zdjęcia: Michał Buddabar

Zapraszam na:

http://www.buddabar.eu/

http://www.michal-buddabar.blogspot.com/

Reklamy